A A A

Jedyny skarb

To jedyny skarb, który nie czyni nas skąpcami, który rośnie w miarę, jak się go trwoni, przeobraża nas w króla Midasa, każda pieszczota przynosi złoto, które na próżno usiłują wyprodukować młodzi uczniowie czarnoksiężników dzisiejszych. I w dodatku nudzą się, przyznają to, proklamują w swoich buntach, na sztandarach swoich barykad! Jakież to żałosne! Biedna młodzież dzisiejsza w swoim grzechu znalazła pokutę, chciała zwrócić uwagę na siebie i przeszła obok cudu nie widząc go (...).
(...) Czasem myślę, że mamy do czynienia ze zjawiskiem młodzieży aseksualnej. Chciałabym zobaczyć przyczyny tego zjawiska, ale byłoby Nie tylko zresztą styl kontaktów męsko-damskich wśród młodzieży się zmienił, ale także i słownictwo. Kiedyś mówiło się oczarować mężczyznę, dzisiaj mówi się — poderwać. A cóż leży w podtekście tych określeń?
Poderwać natychmiast kojarzy się — na chatę, czyli na kontakt chwilowy, bez głębszego znaczenia, nierzadko podlany alkoholem, kontakt, który chłopak komentuje w sposób bardzo nieciekawy.
Oczarować — znaczyło całkiem co innego. Znaczyło to usnuć delikatną sieć z wdzięków i uroków, w którą niepostrzeżenie, jak pajęczyną, omotany został mężczyzna — a tkanina tych czarów bywa tak subtelna, że wręcz niezauważalna. Natomiast efekty były całkiem konkretne, bo często oczarowanie trwało potem przez całe życie. I tu znowu wysuwa się na pierwszy plan problem rodziny, gniazda i przyszłego potomstwa. Trzeba bardzo silnych i niezmiernie skomplikowanych czarów, aby przywiązać mężczyznę na lata do domu, dzieci, rodziny. Podryw natomiast do niczego nie zobowiązuje, nawet ciąża, która może stać się efektem tego podrywu, w żadnym sensie nie interesuje chłopaka, może być tylko kłopotem dla dziewczyny. I co z tego wynika?