A A A

Kobieta wyzwolona

Pani Danuta Sękalska, autorka Kobiety wyzwolonej, podobnie zresztą jak pani Shere Hite, z wielkim zapałem dowodzi w swoich publikacjach, że mężczyzna to tak naprawdę krucha istotka, i bardzo lubi być noszony na rękach oraz uwalniany od podejmowania męskich decyzji, a kobieta tak naprawdę jest stworzona na prowodyra, przewodnika, decydenta, głowę rodziny, a nawet państwa. Zawsze się zastanawiałam, gdzie w tych szerokich ramach zmieścić choćby małą szczelinkę na macierzyństwo, porody, wychowanie niemowlęcia oraz dziecka starszego, co moim zdaniem jest pracą równie trudną i odpowiedzialną jak prowadzenie nawy państwowej. Bo czym w końcu jest państwo, jak nie zespołem ludzi urodzonych, wychowanych i ukształtowanych przez kobietę. Jeżeli do tych wszystkich obowiązków będzie jeszcze musiała nosić na rękach swego mężczyznę, to podejrzewam, że jej kręgosłup nie wytrzyma takiego obciążenia.
W ten sposób pojęcie słabej i silnej płci zmieniłoby się zupełnie. „Podobną możliwość — pisze dalej Michał Radgowski — zdaje się przewidywać autorka wspomnianej książki (p. Sękalska). — Istnieje dziś model mężczyzny słabego, udręczonego życiem, nie dającego sobie rady. Gdyby rozpowszechnił się wśród gatunku istot tryskających przez wieki męskością, byłoby to najdziwniejsze zwycięstwo feminizmu. Kobieta uwolniłaby się od samca — o czym marzą damy z Women's Liberation — ale także od partnera. Mężczyźni poddaliby się temu z lenistwa, by rozpocząć wkrótce walkę o przywrócenie własnej dominacji. Ale do tego jeszcze daleko".
Jak widać wyzwolenie kobiet wcale nie zapowiada swobody i rozrywek, ale całkiem nowe obowiązki. Tak wyzwolona kobieta zupełnie nie odpowiada wymogom ruchu wyzwolenia kobiet.