A A A

Penicylina

Przypominam sobie z lat studenckich czasy, gdy na horyzoncie położnictwa pojawiła się penicylina. W naszej klinice zapanowała ogólna radość, co objawiło się między innymi masowym odpinaniem czerwonych kokardek na fartuchach. Kokardkami takimi znaczył prof. A. Czyżewicz lekarzy, pracujących na oddziale septycznym, aby, broń Boże, któryś nie zaplątał się na czysty oddział porodowy. Rotacja zespołów lekarskich między porodówką, septycznym i ginekologią odbywała się co kwartał i do czasu zmiany pracujący na oddziale septycznym byli traktowani na położnictwie, a także i ginekologii operacyjnej, jak trędowaci.
Kokardki poodpinano ciesząc się, że z chwilą odkrycia penicyliny przeniesienie infekcji z sepsy na porodówkę przestało być groźne dla życia kobiet. Upiór zakażenia połogowego przestał być największym wrogiem oddziału położniczego.