A A A

Telefon

Jakim potworem potrafi być tak niewinny na pozór „stworek", zwany telefonem. Siedzi skulony na stoliku, patrzy na nas oczami cyfr na tarczy i... milczy. Czekamy godziny... dni... noce..., a on milczy! Czasem zadzwoni, rzucamy wszystko, pędzimy co tchu, a tu... ciocia czy koleżanka. Chińska tortura wody, gdy dniami i nocami kapią krople wody na głowę delikwenta, aż w końcu od tego zwariuje — nie umywa się nawet do tortury telefonu, ale o tym wiedzą tylko kobiety zakochane bez wzajemności.
Nie wiem, co gorsze? Czy brak jakichkolwiek przygód i afirmacji swojej kobiecości, czy gwałtowne zerwanie namotanych więzów, opłacone zdrowiem, spokojem i zmarnowaniem w istocie rzeczy wypoczynku? Ale czy można tu coś komuś radzić, gdy życie samo reżyseruje najrozmaitsze układy? Jedno tylko co mogę poradzić celem uniknięcia zbyt bolesnych doświadczeń, to bawić się, szaleć, ale mieć oczy szeroko otwarte i nie angażować się zbyt na serio w sytuacje niepewne czy z różnych względów niepożądane.